sobota, 6 maja 2017

Rozdział 15 "Moc Natury"


~W tym samym czasie~


   Linia drzew zakryła Shizenowi postać Masayoshiego. Chłopak, podpierając się dłonią o podłoże, wylądował na oddzielnej części areny. Prostując sylwetkę ujrzał mężczyznę przywdzianego w mrok. Stał na środku pola bitwy z opuszczonymi rękoma.
- A więc to tak - zrozumiał. - Znów wracamy do zasad? - rzekł wodząc wzrokiem po arenie.
- Owszem- odrzekł Czarny.
- Interesujące - oznajmił w zamyśle. Jego gałki oczne nie przestawały się poruszać. - Ta zwykła drewniana zapora wystarczy by przywrócić porządek? - zapytał, zatrzymując chwilowo spojrzenie na pniu drzewa. Jednak odpowiedziało mu milczenie.
- Aham, niewygodne pytanie. Oznacza to, że linia drzew ma słaby punkt, jednakowoż jest silną barierą. Drzewa są żywe, co daje dwie możliwości: manipulacja przez zasadę zależności lub samoleczenie. Gdyby były manipulowane ruch liści i konarów pod wpływem wiatru nie byłby tak naturalny. Roślina byłaby spięta, podobna do żelaznej konstrukcji, więc jedynym sensownym
wytłumaczeniem jest samoregeneracja poprzez namnażanie komórek. W końcu to żywy organizm. - spostrzegł.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Rozdział 14 " Walka Godna Króla"

 
 Gdy korzenie ostatecznie zakończyły swoją transformację Pomarańczowy, który znajdował się w centrum areny i był osłonięty z każdej strony niezliczoną ilością konarów, upadł twarzą na ziemię. Po jego ubrudzonym pyłem czole spłynęła kropla potu, zbierając brud. Delikatnie lśniąc, zatrzymała się na krawędzi czoła i spoglądając w dół, oderwała się od niego. Był to krótki lot, podobny do  pierwszego szybowania pisklęcia. Spadła, a wysuszona gleba natychmiast ją wchłonęła, nie pozostawiając śladu. Wśród jego jasnych miedzianych włosów, opadających na ziemię, znajdowały się niewielkie drobiny ściany areny. Każdy włos przemókł niemalże do suchej nitki przez nadmierny wysiłek mężczyzny. Twarz Patryka zatrzymała się w półświadomym wyrazie. Jego błękitne oczy straciły swój blask, a ciało mężczyzny z rozrzuconymi kończynami zatrzymało się w bezruchu. Serce powoli stawało. Aczkolwiek nie była to wina pośpiesznego leczenia, a techniki jakiej użył Patryk. Wymagała ona dojść sporych ilości senji, w szczególności tej fizycznej części. Niestety nie podołał jej skutkom. Przekroczył granicę własnych możliwości, które przez utratę krwi i paraliż świeżo utworzonych mięśni spadły do mniej niż trzydziestu procent.

niedziela, 16 kwietnia 2017

Rozdział 13 " Walka "

 
  Z kaszmirowych połaci dymów wyłonił się ciemny przezroczysty łuk, okalający trójkę radnych, był niczym węgiel starty na proch. Niewielkie drobiny unosząc się w powietrzu łączyły się cienkimi szaro-czarnymi liniami tworząc coś na wzór układu neuronów, gdzie każdy połączony jest dziesiątkami neurytów z innym. Tak szczelna siatka wypełniona szklaną czernią osłoniła całą trójkę, od wszelkich obrażeń.
Shizen i Masayoshi biernie obserwowali półkrąg, pozyskując jak najwięcej wniosków i snując własne domysły o działaniu techniki. Na raz półkula pękła z góry niczym bańka, jednak jej rozerwanie było powolne. Kawałek po kawałku niknęła w powietrzu, rozmywając się niczym poranna mgła.
   W tym samym czasie, trybuny niebezpiecznie się ożywiły. Butelki i race przelatywały pomiędzy siedzeniami. Była to powietrzna bitwa pomiędzy wszystkimi audytoriami, a jej przebieg był ucieleśnieniem wojny. Wszyscy tylko cierpieli, poranieni kawałkami szkła, duszeni dymem i przepychani przez szeregi nadgorliwych uczestników walk. Żołnierze wbiegli całymi dywizjami na każde miejsce widowiskowe, odpychając agresorów od barierek metrowymi kijami z drewna. Wojsko szybko odnalazło i pobiło głównych promotorów, a głos komentatora zastąpiony został wojskowym bełkotem jednego z podporuczników, który starał się opanować sytuację.

poniedziałek, 6 marca 2017

Rozdział 12 " Bez zasad "

 
  Czerwony przykucną i naprężając wszystkie mięśnie, odbił się od ziemi, pozostawiając sfałdowane wały gleby. W mrugnięciu oka znalazł się w pokoju oczekiwań, nikt nie zdążył nawet zareagować, kiedy zbrojona szyba, pękła niczym zwykła bombka, upuszczona z rąk dziecka. Kawałki szkła ciągle obracały się w powietrzu, a Czerwony spokojnie rozejrzał się po pomieszczeniu. Jego szybkość przekraczała wszelkie wyobrażenia. Czerwony skupiając całą swoją senji we wszystkich mięśniach i powietrzu wokół niego, był wstanie poruszać się jakby nigdy nic, jednak był to krótkotrwały efekt, wywołany techniką piątej fizycznej bramy. Czerwony z opanowaniem oglądał zdziwione twarze wszystkich przywódców, oprócz jednego, który w dalszym ciągu stał przed sypiącą się ścianą szkła.

czwartek, 16 lutego 2017

Rozdział 11 "Pojedynek Ośmiu"

     Shizen niemal wparował do niewielkiej sali, o białych ścianach i ubogim wystroju. W pomieszczeniu znajdowały się jedynie dwa drewniane stoliki stojące po dwóch przeciwnych stronach, a przy każdym z nich były dwie pary krzeseł. Każde z nich stało pokracznie, nie przez złe odmierzenie nóg, lecz przez połowicznie wykończoną podłogę. Na przeciwko drzwi, znajdowała się szklana ściana z widokiem na całą dwustu metrową arenę i przeciwne trybuny, które przepełnione ludźmi, rozbrzmiewały okrzykami, jednak nie była to mieszanka narodowości, a raczej znacząco widoczny podział, który był swego rodzaju porażką dla Masayoshi'ego. Pomimo nakazu wszechobecnych strażników i specjalnie wyselekcjonowanych miejsc oraz
systemu, nie udało się wymieszać ludzi. Każdy z narodów zajął swoje trybuny, przez co miało się wrażenie iż wojna wcale się nie zakończyła, została jedynie zminimalizowana do straty paru jednostek. Było to zdecydowanie szybszy i tańszy sposób na rozstrzygnięcie sporów, a jednocześnie jedyny, by utrzymać pozorny pokój. Przez cały ostatni tydzień odbyło się dziesiątki, a nawet setki mniej widowiskowych czy więcej, pojedynków ludzi różnych narodowości. Czy to w zagrodzie dla zwierząt czy też w wielkich koloseach, w któryś za czasów wojny zabijano jeńców. Ludzie musieli ginąć. Jednak ten pojedynek był nadzieją, zrodzoną w sercu Masayoshi'ego, by tym jednym rozlewem krwi zakończyć wszystkie nielegalne walki.

Zostań moim czytelnikiem

Obserwuj !